Nie odważyłem się już przyjąć Komunii Św. na ręce

Wygenerowano: 7 kwiecień 2017, 15:52

Od tamtej pory nie odważyłem się nigdy więcej przyjąć Komunii na ręce. Nie uważam, że ludzie, którzy tak robią są źli. Dla mnie bardzo ważny jest symbol karmienia i świadomość, że nie wyciągam rąk po coś, co nie należy do mnie, co nie jest zależne od moich zasług.



Od dziecka byłem wychowany w tradycji, że Komunię Świętą przyjmuje się tylko do ust. Tak było w mojej rodzinie od pokoleń. Jest to forma, która najbardziej do mnie przemawia. Jednak będąc w różnych miejscach w Polsce i na świecie, mogłem doświadczyć innych form jej przyjmowania.


Wiąże się z tym pewna historia. Po spotkaniu lednickim Ciało Chrystusa, które pozostaje, jest z największym szacunkiem umieszczane w tabernakulum kaplicy. Podczas wakacji każdego dnia odprawiana jest tam msza święta, a wierni otrzymują właśnie tę Komunię. Pewnego roku kończyły się już rekolekcje wakacyjne, a w tabernakulum było jeszcze sporo konsekrowanych hostii. Tego dnia o. Jan od samego rana przygotowywał nas i uwrażliwiał na szczególne przyjęcie Ciała Chrystusa. Podczas wieczornej Eucharystii powiedział w homilii, że musimy spożyć tę Komunię, i prosi, by osoby, które czują się na siłach, przyjęły jej więcej - razem z Nim. Był on również zobligowany prawem obowiązującym w diecezji, które zaleca, aby Ciało Chrystusa nie pozostawało w tabernakulum dłużej niż miesiąc. Wiedząc, że nie jest to dla nas znana sytuacja, zademonstrował, w jaki sposób złożyć ręce, aby jak najgodniej i najbezpieczniej przyjąć hostie. Ja również podszedłem i z największą czcią, jaką zdołałem w tej chwili wzbudzić, przyjąłem je, uklęknąłem przy schodach ołtarza i powoli spożywałem.


Sytuacja ta nie dawała mi jednak spokoju i po kilku dniach postanowiłem wybrać się do spowiedzi. Trafiłem na młodego ojca dominikanina w naszym kościele akademickim. Gdy wśród grzechów wymieniłem przyjęcie Komunii na dłonie, on zatrzymał mój monolog. Zapytał, dlaczego uważam, że to grzech - na co ja odpowiedziałem, że czuję się, jakbym miał krew na rękach. Ojciec ten rozpłakał się w konfesjonale, czym wprawił mnie w zakłopotanie. Powiedział, że takie przyjęcie nie jest grzechem, Kościół dopuścił i uznał taką formę. Jednak moja wrażliwość i szacunek dla Eucharystii wzruszyły go. To było dla niego świadectwo realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Dodał, że świadectwo świeckich jest najbardziej przemawiające dla niego jako kapłana. Pamiętam też, że gdy o całej sytuacji opowiedziałem o. Janowi, on zamyślił się i ze łzami w oczach: "Gdybyśmy mieli taką świadomość obecności Chrystusa, to przyjmowanie Go na ręce byłoby prawdziwą adoracją".


Od tamtej pory nie odważyłem się jednak nigdy więcej przyjąć Komunii na ręce. Nie uważam, że ludzie, którzy tak robią, są źli albo robią źle. Życie weryfikuje nasze postawy. Kiedy mój przyjaciel został Nadzwyczajnym Szafarzem Eucharystii, stanąłem wobec pewnej prawdy, która była dla mnie niewygodna. Jednak widząc, w jaki sposób Bóg za pomocą jego zdrowego ciała chce docierać do cierpiących i chorych, nie miałem wątpliwości, że to on teraz idzie ich karmić. Mi też wiele razy brakuje odwagi, by przyklęknąć. Przestałem więc oceniać innych.


Dla mnie bardzo ważny jest znak karmienia - symbol pelikana, który własną krwią karmi swoje młode. Potrzebuję mieć świadomość, że nie wyciągam rąk po coś, co nie należy do mnie, co nie jest zależne od moich zasług. Jezus mi się daje rękami kapłana, w zasadzie przez znak święceń są to w tej chwili już ręce Jezusa, a nie człowieka. A ja jestem jak karmione dziecko, które jedyne, co może powiedzieć, to "chcę" - "amen". Bardzo piękny wymiar ma to w wielu Katolickich Kościołach Wschodnich, gdzie dosłownie karmi się wiernych za pomocą łyżeczki, bezpośrednio z kielicha. Koptowie unoszą kapłana, trzymając za szaty, by ten mógł dotrzeć z pokarmem duchowym do jak największej liczby wiernych. To prawdziwa symbolika ptaka, który karmi swoje pisklęta.


Całe życie walczę z własną pychą. Niech chociaż ten moment Mszy Świętej będzie wyrazem jakiejś mojej pokory, że nie wszystko muszę wiedzieć, rozumieć i brać samemu. Niezależnie od tego, czy uważam to za higieniczne, czy wręcz przeciwnie.


Kliknij i zobacz źródło strony

 Orędzia NMP
 
26 styczeń 2018
 
25 grudzień 2017
 
25 listopad 2017
 
25 październik 2017
 
25 wrzesień 2017
 
25 sierpień 2017
 
25 lipiec 2017
 
25 czerwiec 2017
 
25 maj 2017
 
25 kwiecień 2017
 
25 marzec 2017
 
25 luty 2017
 Dziennik
dzisiaj
 
Jezu, oddaję Ci wszystkie moje troski
 
Jezus czuwa
 
Królestwo Niebieski
 
Wstań i idź wyprostowany
 
Życie ludzkie jest święte
 
Apokalipsa św. Jana 2,10
 
Aline Baxley trafiła do piekła
 
Brian Melvin - Byłem w piekle
 
Carl Knighton - Piekło istnieje, naprawdę!
 
Człowiek, który ujrzał Mękę Pańską!
 
Howard Pittman - jego duch został zabrany do Nieba
 
John Ramirez uciekł diabłu z kotła
 
Lech Dokowicz - Szatan złożył mu propozycję
 
List zza grobu - wyznanie potępionej duszy
 
Świadectwo Tony Davisa
 
Najwyższy żyjący mężczyzna
 
Olbrzymia czaszka 4
 
Przeciw bluźnierczym myślom i koszmarom
 
Ojciec Pio
 Kalendarz
w przygotowaniu ...