Łagodna śmierć w Nanyuki

Wygenerowano: 5 listopad 2016, 19:58

Siostra Ewa, felicjanka, uważała za szczęście to, że mogła być na misjach. Doświadczyła tam, że Pan naprawdę troszczy się o każdego człowieka i zabiera z tego świata w najlepszym momencie.


W 2003 r. powstało bodajże pierwsze w Kenii hospicjum całodobowe. Nanyuki to miejscowość położona na równiku, otoczona pięknymi górami. Wcześniej istniało tam hospicjum dojazdowe. Wyszukiwano nieuleczalnie chorych i rozprowadzano wśród nich środki uśmierzające ból. Szerzyła się epidemia wirusa HIV. Niemały wpływ na tę plagę miało zjawisko prostytucji, któremu sprzyjało stacjonowanie w pobliżu żołnierzy brytyjskich. Umierało bardzo dużo młodych ludzi. Hospicjum w Nanyuki przyjęło nazwę Huruma, tzn. miłosierdzie. Pewien Włoch, który miał firmę budowlaną, bardzo przeżył śmierć swojego pracownika. Ten zmarł na terenie szpitala państwowego, ponieważ będąc chory na AIDS, nie uzyskał pomocy medycznej. Przebywając w swoim kraju na wakacjach, wspomniany Włoch opowiedział innym o całym zdarzeniu. Ludzie dobrej woli zebrali środki na stworzenie hospicjum-szpitala w Nanyuki, aby potrzebujący opieki mogli tam godnie umrzeć.


O prowadzenie ośrodka poproszono felicjanki pracujące w Kenii. Na otwarciu hospicjum było tylko trzech pacjentów, których przysłał miejscowy proboszcz, Włoch. Natomiast w slumsach mieszkało bardzo dużo ludzi porzuconych i chorych, do których trzeba było wyciągnąć pomocną dłoń. W hospicjum zdarzało się wiele przypadków, gdy ludzie odchodzili z tego świata wprost w cudownych momentach.


– Kiedy jednego dnia ksiądz udzielał komunii chorym bliskim śmierci, wzbudził zainteresowanie u pewnego chorego, który leżał w łóżku, bardzo wychudzony. Dzień wcześniej prosił o nóż, aby podciąć sobie żyły. Bardzo cierpiał i chciał się zabić. Był kryminalistą. – Co tam dajesz!? – Pana Jezusa. – Daj i mi! – Nie mogę dać ci, bo nie jesteś katolikiem. – Co to znaczy, że nie jestem katolikiem!? – Nie jesteś ochrzczony. – To ochrzcij mnie! – Ale czy wierzysz w Jezusa? Ksiądz opowiedział w kilku zdaniach o Jezusie i zbawieniu. Ten człowiek uwierzył. Siostra przyniosła wodę, ksiądz ochrzcił go. Następnego dnia chory zmarł.


– Pewna dziewczyna uciekła do Nairobi od rodziców. Tam zaraziła się HIV, była już ciężko chora, potrzebowała opieki innych.

„Przyjaciele” podrzucili ją do domu rodziców, pozbywając się kłopotu. Rodzice nie chcieli jej, odmówili opieki i podrzucili do hospicjum. Cała była w ranach, bardzo wychudzona, wylękniona. Przy dotyku schodziła jej skóra. W czasie pobytu w Huruma nawróciła się, wyspowiadała. Nawiązała kontakt z matką, która przyjechała odwiedzić. Nigdy nie narzekała. Było widać, że jest naprawdę zjednoczona z Jezusem. Umierała pojednana ze sobą i światem.


– Gdy siostra Ewa pierwszy raz poszła wraz z innymi do slumsów szukać opuszczonych, usłyszała na powitanie przykre słowa od chorego. Nie rozumiała słów, bo mówił w języku suahili, a to był początek jej działalności, ale inni, którzy towarzyszyli, zrozumieli. Człowiek ten, grożąc, wołał: – Po co tu przychodzisz!? Biały tu nie przychodzi, bo tu jest piekło! Pan Bóg o nas zapomniał! Po pewnym czasie ten Kenijczyk umierał w hospicjum pogodzony z Jezusem. Przyznawał, że szukał szczęścia na różnych ścieżkach, popełnił wszystkie grzechy, ale teraz doznawał szczęścia, bo przyszedł do Pana i jest rycerzem Chrystusa. Wcześniej zabijał, był płatnym mordercą, służył za narzędzie do wyrównywania porachunków. Życie jednak cudownie zmieniło się tuż przed śmiercią.


W Huruma siostry odmawiały codziennie koronkę do Bożego Miłosierdzia. Z czasem sami pacjenci organizowali się tak, że gdy siostry były zajęte, sami odmawiali koronkę. Wśród pacjentów znajdowali się ludzie o mrocznej przeszłości: prostytutki, płatni mordercy, odrzuceni przez innych. Nie doświadczywszy współczucia czy troski, stawali się bezlitośni dla innych. W hospicjum starano się zapewnić im opiekę, dbając o wszystko, włącznie z myciem głowy czy obcięciem paznokci. Takie drobne gesty skłaniały chorych do tego, by spojrzeć na życie inaczej. Potem przychodził czas, by mówić im Chrystusie, chrzcić. Odnalazłszy dziecięctwo Boże, ludzie ci pogodnie zbliżali się do bram śmierci, czekając nie na nią, ale na spotkanie z Jezusem.


Kliknij i zobacz źródło strony

 Orędzia NMP
 
26 styczeń 2018
 
25 grudzień 2017
 
25 listopad 2017
 
25 październik 2017
 
25 wrzesień 2017
 
25 sierpień 2017
 
25 lipiec 2017
 
25 czerwiec 2017
 
25 maj 2017
 
25 kwiecień 2017
 
25 marzec 2017
 
25 luty 2017
 Dziennik
dzisiaj
 
Pomoc św. Moniki w sprawach trudnych dzieci
 
Czy wyrzekasz się Jezusa ?
 
Kamil Stoch odpowiedział na zarzuty ateistów
 
Bóg Cię Kocha
 
Chodź za mną
 
Dla jego bolesnej męki ...
 
Jeuz oddał za Nas swoje życie
 
Jezu dodaj mi sił do walki
 
Jezus przychodzi do każdego z nas
 
Jezus przytula każdego, kto go potrzebuje
 
Kocham Cię
 
Korona cierniowa
 
Oczy Chrystusa
 
Katarzyna Emmerich - Wizja nieba i piekła
 
Amaro o chorobie nowotworowej i nawróceniu
 
Wielki znak na niebie 2017
 
Danuta Holecka: Dzięki modlitwie dostaję wszystko!
 
Modlitwa do Krzyża Świętego
 
Odkryła jak wyciągnąć tysiące dusz z Czyśćca
 
Potężna modlitwa o CUD przemiany życia
 Kalendarz
w przygotowaniu ...