Pożar rafinerii w Czechowicach

Wygenerowano: 27 lipiec 2016, 15:50

Nad Czechowicami w 1971 roku niebo było czarne od dymu. Płonęła rafineria. Słychać było jęki, krzyki, wołanie do Boga. Zginęło 37 osób, 100 było rannych. Tym, którzy odeszli, Michał Kobiela zadedykował książkę - pisze Teresa Semik.


Najpierw ropa zabulgotała w płonącym zbiorniku, głośno i złowrogo. To był sygnał do ucieczki, ale nie wszyscy ratownicy go usłyszeli. A nawet ci, co słyszeli, nie byli już w stanie się uratować. Rozległ się świst, jak artyleryjskiego pocisku, i niebo rozświetliła żółto-pomarańczowa jasność, oślepiająca aż do bólu. Po wybuchu zbiornika, w którym zmagazynowano 8.850 ton ropy, ściana ognia w ułamkach sekundy połykała ludzi.


Inni płonęli jak pochodnie, biegnąc przed siebie, byle dalej od tego piekła. Płonący zbiornik gwałtownie wyrzucił gejzer palącej się ropy w różnych kierunkach, na odległość od 100 do 250 metrów. Opadając na ziemię, świecąca ropa zapalała ludzi, auta. To jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii polskiego pożarnictwa po drugiej wojnie światowej, wielka katastrofa przemysłowa, której rozmiar długo skrywały władze. Na skutek pożaru i eksplozji zginęło 37 osób, a ponad 100 zostało rannych, w tym wielu ciężko poparzonych.


Ratuje pamięć

Ta tragedia dotknęła nie tylko rafinerię, ale całe miasto - pisze Michał Kobiela w albumie dedykowanym "Tym, którzy odeszli" i tym, którzy przeżyli, bo dopisało im trochę więcej szczęścia. Czechowice-Dziedzice właściwie nigdy nie otrząsnęły się z tej tragedii. Kobiela mieszkał w sąsiednim Kaniowie. Jego ojciec w czasie tego pożaru pracował w rafinerii. - Do dziś wspominam tamten czerwiec 1971 roku, gdy żarliwie modliłem się, żeby ojciec wrócił cały i zdrowy do domu - przypomina. Wymodlił powrót ojca, ale z jego gminy zginęło wówczas siedmiu strażaków. Ratuje pamięć o tych, którzy nie wrócili do domów. Ten wyjątkowy album, pełny dramatycznych wspomnień, relacji świadków, dokumentalnych fotografii to swoisty pomnik im poświęcony. Pamięć bywa przecież ulotna. Żywioł zabrał strażaków, żołnierzy, członków załogi czechowickiej rafinerii.


Piorun uderzył w zbiornik

26 czerwca 1971 roku dzień był piękny, słoneczny, ale wieczorem ciszę zakłóciły syreny strażackie. Była godzina 19.50. Wcześniej burza przeszła nad Beskidami, ale ciężkie chmurzyska wiatr pognał dalej. I nagle huknął piorun, zapalając niebo aż po horyzont.



Kliknij i zobacz źródło strony

 Orędzia NMP
 
25 maj 2018
 
25 kwiecień 2018
 
25 marzec 2018
 
25 luty 2018
 
25 styczeń 2018
 
25 grudzień 2017
 
25 listopad 2017
 
25 październik 2017
 
25 wrzesień 2017
 
25 sierpień 2017
 
25 lipiec 2017
 
25 czerwiec 2017
 Dziennik
dzisiaj
 
Bóg czy bożek? Komu tak naprawdę służysz?
 
Dobry patent na miłość
 
Gabriele Amorth - Wypowiedź Egzorcysty
 
Ojciec Witko zdradza, jak wygląda szatan
 
Wstań i idź wyprostowany
 
Jak wygląda niebo - Fulla Horak
 
Atak na drugą wieżę
 
Twarz diabła
 
Skorumpowani seksualnie
 
Słowo Boże
 
Tortury
 
Zakazane posiłki
 
Zdrady małżeńskie i odmienność seksualna
 
Znaki na niebie w czasach ostatecznych
 
Modlitwa o przemianę życia
 
Modlitwy do Ducha Świętego
 
Módl się ile możesz za konających
 
Odkryła jak wyciągnąć tysiące dusz z Czyśćca
 
Dobroć Boża
 
Królowa Nieba i Ziemi
 Kalendarz
w przygotowaniu ...